Ciekawostki

Zbieżność charakterów między Allenem a Pattonem musiała w końcu doprowadzić do konfliktu, i tak wizyta Pattona w sztabie Jedynki skończyła się dla niego nieomal tragicznie. Pytając o okopy przed namiotem dowódcy Big Red One, usłyszał, iż służą do ochrony w razie ataku lotniczego. Pokazując swoje zniesmaczenie i dezaprobatę dla tego „przejawu tchórzostwa”, nasikał do nich. „There- now try to use it.” W tym momencie ochroniarze Allena odbezpieczyli zamki swoich Thompsonów, oczekując hasła do otwarcia ognia- Patton zrozumiał, że przekroczył granicę i zszedł ze sceny.


———————————————————————————————————

Po odejściu Allena, na miejsce dowódcy 1 Dywizji powołano generała Clarence R. Huebner’a (przezywanego General Hobnails-man), który walczył w jej szeregach w trakcie pierwszej wojny światowej. Był typem służbisty, oficera wymagającego bezwzględnego przestrzegania ceremoniału wojskowego. Do tej pory GI z ‚Jedynki’ byli przyzwyczajeni do nieformalnych stosunków z kadrą. Przed Operacją Overlord wszystko miało ulec zmianie:

„Generał stwierdził, iż salutowanie było ważnym czynnikiem przywracania szacunku w kontaktach pomiędzy oficerami a żołnierzami, każdy z nas miał zatem potrafić oddawać honory w odpowiedni sposób(…) następnie poprosił majora Herberta Hicksa [dowódca 2giego batalionu] o zasalutowanie, dokonując drobnej korekty odwrócił się w kierunku kapitana Williama Washingtona i do mnie. Najwyraźniej nie ustawiłem ręki pod właściwym kątem. Generał wytłumaczył, iż powinienem widzieć mój mały palec kątem prawego oka. Następnie spytał czy będę mógł to uczynić, zgodnie ze wskazówkami. Kiedy odpowiedziałem przecząco, generał spytał- „Dlaczego nie?”. Odpowiedziałem- ‚” Nie mam małego palca, panie generale” (straciłem go jako podrostek). Po tej odpowiedzi, generała zamurowało.”

Porucznik Fred W. Hall, Kompania E, 16ty Pułk Piechoty

———————————————————————————————————

„Nasz człowiek” na Pearl Harbor:

Jeden z członków dywizji był swego rodzaju gwiazdą, gdyż jako żołnierz personelu przeciwlotniczego służącego na Pearl Harbor, w trakcie japońskiego ataku oddał strzały w kierunku wrogich samolotów. William T. Dillon, second lieutenant służący w kompanii A, 16tego pułku, jako osoba bez pracy, pieniędzy i perspektyw, zaciągnął się do Armii w październiku 1940 roku. W stopniu starszego szeregowego został przydzielony do 25 Dywizji Piechoty stacjonującej w barakach Schofield na Hawajach. Opowiadał, iż w pamiętnym dniu hańby razem z kapralem Hicksem „ byliśmy na stanowisku o 7:30 rano, w momencie gdy przelatywali nad nami Japończycy. Byłem strzelcem karabinu maszynowego. Hicks pełnił funkcję ładowniczego. Wystrzelaliśmy trzy z czterech skrzynek amunicji podczas pierwszego uderzenia. Pamiętam widok trzech pancerników widocznych przez nas bezpośrednio na wodzie o ćwierć mili od stanowiska. Były nimi Arizona, Oklahoma i West Virginia.”

———————————————————————————————————

Każdy zna słynne stwierdzenie “Pracuj ciężko i pij wiele, bo gdzieś zawsze szykuje się bitwa dla Pierwszej”, historię ponownego wyzwolenia Oranu czy statystyki, w których GI Z 1 Dywizji należeli do najczęściej karanych. Poniżej kilka przykładów działań jej żołnierzy świadczących o wykazywaniu się na tym polu.

W trakcie okresu poprzedzającego operację lądowania we Francji, cześć żołnierzy nieustannie wpadała w kłopoty. Jednym z nich był starszy szeregowy Simon S. Hurwit z nowego Jorku, członek kompanii K, 16tego pułku piechoty, tak wspomina zabawny incydent: „Kazano mi pobrać jeepa z parku maszynowego i pojechać nim po dziewczynę jednego z podoficerów. Odwożąc jego lubą do domu, dostrzeżony przez MP zostałem aresztowany i postawiony w stan oskarżenia za przewożenie kobiety w służbowym aucie. Co gorsza, okazało się, że użyłem jeepa dowódcy pułku, pułkownika Taylora.”

Jeden z naszych kierowców jeepów, znajdujący się na tylnim siedzeniu swojego pojazdu, zdecydował się pozostać na stanowisku pomimo pikujących samolotów. W trakcie ataku nisko latających maszyn wroga, rozpoczął ostrzał z ‘trzydziestki’ zamontowanej na pojeździe. Mając ogromne szczęście bądź wytrawne oko trafił jeden z nich powodując zestrzelenie, czego świadkiem byliśmy my, zalegający w rowach. Ironią całego wydarzenia jest fakt, iż siedział w tyle pojazdu na wyraźne polecenie dowodzącego oficera, który stwierdził że był on zbyt pijany na prowadzenie. I rzeczywiście był!” Eddie Steeg

———————————————————————————————————

Po dwóch udanych operacjach desantowych- Torch i Husky- weterani ‚Pierwszej’ święcie wierzyli, że w pełni zasłużyli na traktowanie godne bohaterów. Pojawiły się głosy, iż zwycięscy spod Troiny wrócą bezpośrednio do Stanów (!), gdzie do końca wojny podejmą się służby szkoleniowej. Bradley miał jednak inne plany. Potrzebował dywizji doświadczonej w boju, mającej uderzyć na opiewane przez Goebbelsowską propagandą „niezdobyte umocnienia Wału Atlantyckiego”. Big Red One miała zatem wesprzeć żółtodziobów z 4 i 29 dywizji.

Powrót na Wyspy Brytyjskie, gdzie pod nowym dowództwem weterani zostali zmuszeni do ponownego wysiłku, nie cieszył bojowników. Swoją frustrację wyładowali nie tylko wykroczeniami, a niezwykle ‚otwartym’, żołnierskim przywitaniem nadsyłanych uzupełnień. Przykładem może być:
„Jesteś szczęśliwym s********m- twoje imię zaczyna się na ‚A’, co oznacza, że będzie umieszczone na samej górze pomniku poległych w twojej mieścinie. Dzięki temu nie będą na nie szczać psy.”
Z drugiej strony, dawali nowym praktyczne rady, które można krótko streścić dbaj o higienę:
„Noś dwie pełne manierki! Bierz ze sobą trzy pakiety pierwszej pomocy, jeden z morfiną mocuj na hełmie! Przymocuj do swojego sprzętu proszek do odkażeń ran.”

Ćwiczenia desantowe przed inwazją nie były dla żołnierzy zabawą. Znany jest fakt ataku 9 niemieckich E-boatów w nocy z 27/28 kwietnia 1944 roku na trzy LST wypełnione oddziałami 4tej Dywizji Piechoty. W jego wyniku śmierć poniosło 441 żołnierzy i 197 marynarzy, więcej niż ‚Ivy Division’ straci w trakcie dnia D!
Tragiczne wypadki nie opuszczały również ‚Pierwszej’. Jak wspomina Steve Kellman: „w momencie kiedy pociski Marynarki padały nieopodal mojej LCVP, jeden z kolegów został trafiony i zmarł.Był to dla nas szok i jednocześnie przypomnienie, jakie realia będą na nas czekać w trakcie prawdziwej akcji.”

Z drugiej strony współpraca z ‚walczącymi synami Navy Blue’ układała się znakomicie.„Personel Marynarki był świetny. Marynarze traktowali nas jak króli. Na popołudniowym posiłek otrzymywaliśmy trzy rodzaje mięsa, nie widzianego przez nas od lat- steki, wieprzowe schabowe i kurczaka.Jeśli chciałeś, mogłeś się raczyć wszystkimi trzema. Dodatkowo piliśmy Colę, jedliśmy lody, itd.”
(5/6 VI 1944 Sergeant Ted Aufort, Headquarters, 1st Battalion, 16th Infantry)

———————————————————————————————————

First Lieutenant James Watts wspomina, że w trakcie inwazji specjalnie zaimpregnowane mundury nie były jedyna śmierdząca rzeczą na pokładach okrętów: “Medycy zalecili nam nie kąpać się w trakcie tygodnia poprzedzającego inwazję. Miało to ponoć pomóc nam utrzymać ciepło w trakcie brodzenia przez zimne wody oceanu. Ten sam mundur miałem na sobie do dnia D+ 30. Kiedy go zdjąłem miałem wrażenie, że sam odpełźnie.”

Pfc Roger Brugger (K Company, 16th Infantry regiment) zaznajomił się z brytyjską obsługą LCI, na której zmierzał w kierunku plaży Omaha. Nie wiedzieć czemu, spodobał mu się pomysł wymiany na hełmy. I tak oto żołnierz Big Red One lądował na plaży najprawdopodobniej w hełmie Mk II. Po pewnym czasie zdecydował się jednak wymienić ‘naleśnik’ na właściwe nakrycie głowy.

Hełm M1 przysporzyły więcej problemów innemu żołnierzowi ‘Pierwszej’. Szeregowy Ralph Puhalovich (Anti-Tank Company, 26th RCT) stracił swój w trakcie załadunku na LCI. Hełm dryfujący w wodzie przemieścił się w kierunku ‘USS Augusta’, okrętu flagowego Bradleya, powodując na nim… alarm przeciwminowy. Dalej relacjonuje: „Kiedy dotarłem na plażę, zauważyłem martwego faceta w okopie. Myślałem o zabraniu jego hełmu, jednakże miał na sobie wielkie insygnia batalionu Rangers. Zrezygnowałem, nie chcąc nosić ruchomego celu. Zaadaptowałem inny egzemplarz.”

———————————————————————————————————

Dwuosobowy patrol został wysłany na rozpoznanie drogi do wioski Cabourg, na zachód od Le Grande Hameau. Jego misja skończyła się szybko- GI zostali wykryci na terenie wioski i schwytani przez Niemców do niewoli. Wojna bardzo często dostarcza nieoczekiwanych zwrotów akcji- tak było i tym razem. Dwójka GI (w tym jeden ranny), przekonała Niemców, że to oni są tymi, którzy powinni się poddać. Niemcy bezzwłocznie zamienili się rolami!

———————————————————————————————————

A teraz słów kilka o spadochroniarzach, z którymi noc po lądowaniu spędził sierżant Reynolds: „Spędziłem z nimi noc w okopie. Wiele razy słyszałem charakterystyczny odgłos cricketu wymienianego między nadchodzącymi oddziałami, a nami. Byłem zaskoczony tym z jak bliskiej odległości pojawiały się wezwania. Bez wątpienia byli najcichszym oddziałem, jaki w życiu widziałem. Później odkryłem, że spędziłem noc na odległość krzyku od mojej kompanii. Spotkaliśmy się na południowych przedmieściach Colleville.”

Przerwa w natarciu, chwila na odpoczynek. Reynolds opisuje jak ktoś przytargał 5 galonowy kanister calvadosu. Jako, że ciężko było pic go samego to ktoś dosypał sproszkowany sok z racji. Ponoć smakowało świetnie. Z opowieści żołnierzy wiadomo ze Reynolds wypil ok 5 kubków mikstury. Po tym jak chłopaki zauważyli ze sierżant zalał sie do nieprzytomności, wtoczyli go do okopu, założyli maskę p/gaz na twarz i przysypali ziemia zostawiając pochłaniacz na powierzchni. Następnie jeden z kumpli odlał sie na ‚grób’ Reynoldsa. Przechodzący akurat wtedy dowódca plutonu zdziwiony zapytał co się dzieje. Żołnierz odpowiedział: „Obiecałem Reynoldsowi, ze dożyję chwili kiedy odleje się na jego grób”. W tym momencie sierżant został odkopany Na następny dzień okazało się, ze to nie zwykły kac tylko zatrucie alkoholowe. Reynolds stracił słuch, wzrok i nie miał sil się nawet podnieść. Trafił do szpitala na tyły. Wyzdrowiał po kilku dniach.

———————————————————————————————————

Szeregowy Ed Jabol z 1 Dywizji Piechoty miał tę satysfakcję, że wróciła do niego pogłoska, którą sam wypuścił. W czasie walk wśród żywopłotów on i jego kolega z okopu powiedzieli – każdy innej osobie – że tutejsza woda jest zatruta; chcieli się po prostu przekonać, po jakim czasie wróci to do nich z powrotem. Następnego dnia z Kwatery Głównej przyszło rozporządzenie, że żołnierze mają pić tylko wino, dopóki woda nie zostanie zbadana.

———————————————————————————————————

Opracowano na podstawie:

  • „Obywatele w mundurach”- Stephen Ambrose
  • „How I survived the three first invasions”- Harley Reynolds
  • „The Fighting First. The Untold Story of the Big Red One on the DDay.”-  Flint Whitlock

Komentarze wyłączone.