„Over There!”

AEFAmerican Expeditionary Force, czy jak z przekąsem mawiano –„After England Failed” („Po upadku Anglii”), stanowił amerykańską formację, która brała udział w Wielkiej Wojnie na przełomie 1917 i 1918 roku. Stany Zjednoczone przystąpiły do tego konfliktu w końcowej fazie, samemu będąc skrajnie nieprzygotowanym do prowadzenia działań na szeroką skalę. W ciągu niespełna kilku miesięcy ruszyła machina budująca od podstaw wszystkie niezbędne procesy z zakresu organizacji, produkcji czy wyszkolenia.

Żołnierz amerykański (Doughboy) był osobą o niskim wyszkoleniu bojowym. Większość z zielonych nowicjuszy wyruszających na drugą stronę Oceanu Atlantyckiego nie miała zbytniego wyobrażenia o realiach wojny, cześć z nich po raz pierwszy na pokładach okrętów transportowych dzierżyła w dłoni karabin! Z drugiej strony posiadali oni jednakże kluczowe zalety- świeżość, bitność, chęć do poświęceń, zacięcie i … liczebność. Ententa z zapleczem materiałowo- ludzkim Stanów Zjednoczonych stanowiła siłę, której pokonanie wymagało by od państw centralnych niezwykłego wysiłku.

„The Yanks are coming”

Na terenie Stanów ruszyła intensywna machina propagandowa. Wszystkie odmiany mediów aktywnie zaangażowały się w ogólnonarodową kampanię patriotyzmu. Filmy, kreskówki, gazety, afisze, a nawet muzyka w radiach, wszystko przypominało o Wuju Samie i obowiązku, do spełnienia, którego nadszedł czas. Państwo w krótkim czasie z niespełna 121-tysięcznej Armii Regularnej, 181-tysięcznej Gwardii Narodowej i 13,462 żołnierzy Korpusu Marines stworzyło wielomilionowy organizm. Młodzi ludzie zostali poborowymi, nadszedł czas na ich wyszkolenie.

Proces ten nie należał do najłatwiejszych zadań. Amerykanie nie obawiając się agresji ze strony lądu, zaniedbali dotychczas rozwój własnych wojsk lądowych, uciekając się tylko do podejmowania niezbędnych kroków. Przykładowo, szkolenia artyleryjskie figurowały w  zapisach programów szkoleniowych, jednakże na zlecenie polityków nie chcących marnować środków pieniężnych, nie używano w jego trakcie amunicji! Wśród kłopotów najbardziej dręczących sztab można wymienić kwestie:

  • rozbieżności doktrynalnych;
  • dużego zróżnicowanie tworzonych dywizji;
  • braków odpowiednio wykształconej kadry z doświadczeniem;
  • braków w uzbrojeniu.

Najbardziej obrazowym faktem jest stan uzbrojenia- w chwili wybuchu wojny posiadano niewiele ponad 600,000 karabinów marki Springfield, nie odnotowano broni automatycznej, moździerzy czy garłaczy. Ponadto obowiązująca doktryna „open warfare” diametralnie różniła się od „trench warfare”. Do tej pory Amerykanie kładli nacisk na „kult ofensywy”- dużą mobilność oddziałów, ich lekkie uzbrojenie i doskonałe, agresywne wyszkolenie w walkach wręcz. Wojna w okopach potrzebowała uwzględnienia wielu innych aspektów- koordynowania różnych rodzajów wojsk, stosowania nowych taktyk, rozwoju zaplecza w celu przystosowania go do stałego zaopatrywania oddziałów na w miarę ustabilizowanej linii frontu. Było to czynione niechętnie przez sztab generała Pershinga. Amerykanie motywowali swoją odrębność wiarą we własną specyfikę agresywnego zachowania na polu walki, jak i nikłymi efektami doktryn Ententy.  Ofensywy francuskie i brytyjskie były według nich niewymierne co do odnoszonych skutków- żadna z nich nie spowodowała de facto znaczącej odmiany sytuacji sprzed ich rozpoczęcia. Wyobrażenia o wyższości rodzimych doświadczeń miały być wkrótce zrewidowane przez Amerykanów.

“Lafayette- we are here!”

Taka sytuacja niepewności i prowizoryczności zastała 1 Dywizję Ekspedycyjną, która pojawiła się, jako pierwsza, pokazowa jednostka AEF na terenie Francji. Przemianowana na 1 Dywizję Piechoty była oczkiem w głowie generała Pershinga i jego sztabu. Jako pierwsza wsparła sojuszników, jako pierwsza odbyła i zakończyła szkolenie, by jako pierwsza zaatakować wroga i uczestniczyć w najważniejszych kampaniach amerykańskich w trakcie Wielkiej Wojny ( ofensywa Aisne-Marne w VII 1918 roku; St. Mihiel we IX 1918 r; Meusse- Argonne IX/X 1918 r). Jej osiągnięcia przyniosły zaszczytny tytuł najskuteczniejszej dywizji AEF, „własności Pershinga” („Pershing’s own”).  Droga do tych wydarzeń była jednakże skomplikowana, o czym traktuje poniższy tekst.

Struktura dywizji

Podczas Wielkiej Wojny amerykańska dywizja liczyła 27,200 osób, co stanowiła liczbę ponad dwukrotnie większa od dywizji innych państw biorących w niej udział. Był to efekt wspomnianego kultu ofensywy- uważano, iż dzięki takiej liczebności bezproblemowo uda się przełamać linie nieprzyjaciele i pomimo strat, będzie można kontynuować dalsze walki o własnych siłach, bez konieczności oczekiwania na uzupełnienia. Pułk piechoty dysponował natomiast 3,800 żołnierzami, wspieranymi dodatkowymi służbami. Poniżej odzwierciedlono strukturę 1 Dywizji:

  • 1st Infantry Brigade – 16th, 18th Infantry Regiment
  • 2nd Infantry Brigade – 26th, 28th Infantry Regiment
  • 1st Artillery Brigade – 5th, 6th, and 7th Field Artillery Regiments
  • Divisional Troops – 1st Machine Gun Battalion, 1st Engineers, 2nd Field Signal Battalion, HQ Troop
  • Support Service – 1st Train HQ, Military Police, 1st Ammunition Train, 1st Supply Train, 1st engineer                                                             Train, 1st Sanitary Train

Stan faktyczny

Pomimo stworzenia dywizji na bazie jednostek Regularnej Armii, w jej składzie znajdowało się wielu żółtodziobów. Zróżnicowanie nie występowało jedynie na polu wojskowym- generał Marshall w swoim wspomnieniach wspomina, iż znaczna cześć z nich nie była błyskotliwa, niektórzy dopiero w trakcie podróży przyswajali sobie język angielski! Stworzenie z tej zbieraniny osób zwartej, dobrze funkcjonującej jednostki potrwało 10 miesięcy (okres VI 1917- V 1918).

Etapy szkolenia

Pododdziały, które pojawiły się we Francji miały podstawowe przeszkolenie zgodne z doktryną „open warfare”. Na miejscu trafiły pod opiekę francuskiej 47 Dywizji, która w szybkim tempie chciała doprowadzić je do stanu używalności. Szkolenie było agresywne i zaawansowane. Taki obrót sprawy spowodował protest generała Williama S. Siberta, który w liście protestacyjnym zażądał zmiany jego toku. Jak motywował: większość szeregowych nie potrafiło nic, podoficerowie jeszcze 4 tygodnie temu byli szeregowymi, a oficerowie służyli poniżej 6 miesięcy, z czego wielu najbardziej wartościowych odsyłano na potrzeby kadrowe nowotworzonych jednostek. Dywizja potrzebowała bardziej podstawowych zajęć. Rozpoczęto zatem od rozwoju tężyzny fizycznej, musztry, ćwiczeń mających na celu usprawnienie wykonywania rozkazów, marszy w pełnym oporządzeniu. Stopniowo zapoznawania się z francuskim sprzętem- granatami ręcznymi, bronią automatyczną, działami 37 mm oraz rozwijano podstawowe umiejętności, jak walkę wręcz, operowanie bagnetem, strzał na dystans 300 jardów. Od IX rozpoczęto nowy cykl, zawierające taktykę i manewrowanie. Silbert był zaniepokojony postępami, głównie ze względu na wzrastający wpływ francuskich doradców, którzy decydowali praktycznie o wszystkim. Były one zgodne z ogólnymi tendencjami w AEF- obawiano się, że Francuzi pozbawią Korpus jego narodowego charakteru, by następnie wykorzystać Amerykanów jako uzupełnienie własnych oddziałów. Nadszedł czas zmian- Dywizja miała wreszcie decydować sama o sobie.

Październik 1917 roku przyniósł specjalny trening w warunkach zbliżonych do frontowych, gdzie empirycznie doughboy poznał czym jest prawdziwy ostrzał artyleryjski i atak gazowy. W przeciągu miesiąca zintensyfikowano szkolenie oddziałów wsparcia bronią maszynowa.

Kolejną fazą był czterotygodniowy okres od późnego października po wczesny listopad, który spędzono pod opieką francuskiej 18 Dywizji, na linii frontu nieopodal Sommerville. Nie uczyniło to żołnierzy bardziej biegłymi w zakresie doktryny „open warfare”, ale pozwolił na zdobycie cennego doświadczenia, jakim było poznanie bolączek walki w transzejach.

W listopadzie opuszczono okopy wkraczając w „ostateczną fazę treningu”. Nieopodal Gondrecourt ćwiczono wreszcie amerykańską strategię walki, już wzbogaconą o doświadczenia z francuskich pól bitewnych. Pod ich koniec 75 % dowódców batalionów piechoty zostało odesłanych do nauki na potrzeby sztabu. Na ich miejsce przysłano nowych, niedoświadczonych, niezgranych z oddziałami następców. W ten sposób zaprzepaszczono wszystko co do tej pory osiągnięto. Co więcej, warunki pogodowe (uporczywe błoto, deszcz oraz śnieg) uniemożliwiały przeprowadzenie manewrów na dużą skalę. Ponownie nadszedł czas reorganizacji i stagnacji. Powrócono do szkolenia w okopach.

W grudniu dochodzi do zmiany na szczeblu dowodzenia. Generał Robert Lee Bullard przejmuje komendę nad całością, oddając dowództwo nad 1 Brygadą. Przez kolejnych sześć miesięcy kładł nacisk na większe absorbowanie doświadczeń francuskich, starając się wzmocnić siłę ognia i komunikację pomiędzy piechotą a artylerią. Podłożył podwaliny pod to, co stanie się wizytówką Pierwszej- efektywnej współpracy pomiędzy jednostkami piechoty i artylerii.

W połowie stycznia dywizja została przesunięta pod Seicheprey, gdzie 1 Brygada została rozlokowana w okopach, podczas gdy 2 Brygada odbywałą trening tuż za liniami

W marcu ruszyła niemiecka ofensywa przełamująca front na wielokilometrowym odcinku, wkrótce zagrażając samemu Paryżowi. Oznaczało to, że Amerykanie będą musieli włączyć się do prawdziwej walki. 1 Dywizja, opuszczona przez Francuzów w utrzymywanym sektorze, ponownie zmieniła miejsce stacjonowania. Jednocześnie Sztab Generalny przeprowadził 140-godzinny program treningowy dla poszczególnych brygad. Co ciekawe, w trakcie tego etapu, oficerowie „Walczącej Pierwszej” opracowali własny sposób obrony linii. Polegal on na wysyłaniu na najbardziej zagrożone i wysunięte placówki niezbyt licznych sił, wspieranych znacznymi pododdziałami pozostającymi w pełnej gotowości w odwodzie. W rezultacie nie dochodziło do przełamania frontu, przy równoległym unikaniu dużych strat spowodowanych, np. ostrzałem artyleryjskim. Dokonywano również rajdów w poszukiwaniu jeńców. Nie odniosły one spektakularnych sukcesów, natomiast udowodniły  skuteczność wspierania operacji przez własną artylerię.

3 IV zastąpiła ją w tym rejonie 26 Dywizja. 24 IV powrócono na linię frontu nieopodal wsi Cantigny…miesiąc później 1 Dywizja wejdzie do akcji, rozpoczynając swój szlak bojowy.

Resume

Walcząca Pierwsza była jednostką AEF, która odzwierciedlała mnogość złożonych problemów, z jakimi borykali się Amerykanie. Z zbiorowości o różnym poziomie wyszkolenia, wyposażenia, pozyskała w wyniku różnych czynników wszechstronne wyszkolenie. Stała się zbiorem najlepszych doświadczeń strony amerykańskiej, francuskiej, jak i części z niemieckich nowinek. Jak wyglądało ich praktyczne zastosowanie w trakcie Wielkiej Wojny? Kwestia ta wymaga ujecia w osobnym artykule.

Michał Kowalski

Komentarze wyłączone.